Drodzy Przyjaciele Misji i Dobroczyńcy w Polsce!W miesiącu misyjnym przesyłam serdeczne pozdrowienia z Bandundu w Demokratycznej Republiki Konga.
Mijają dwa lata jak rozpoczęłyśmy naszą misję pionierską w tym misyjnym kraju leżącym w sercu Afryki. Jest za co dziękować Panu Bogu i ludziom dobrej woli. Jesteśmy wdzięczne za każde dobro, którego doświadczamy.
Kochani, to dzięki Waszym modlitwom i wsparciu materialnemu możemy się rozwijać i nieść nadzieję miejscowym ludziom, bo jak przypomina nam Kościół na tegoroczną Niedzielę Misyjną i Tydzień Misyjny, My wszyscy ochrzczeni jesteśmy misjonarzami nadziei. Same żyjemy tą nadzieją, która nie zawodzi w czteroosobowej wspólnocie sióstr trzech narodowości i głosimy ją naszym słowem i czynem.

Czekamy na samochód terenowy dla naszej misji, którego koszty udało się sfinansować również dzięki Werbistowskiej Akcji Św. Krzysztofa 2025, prowadzonej od 31 lat przez Referat Misyjny Księży Werbistów w Pieniężnie. Serdeczne Bóg zapłać, drodzy Przyjaciele Misji! Jak tylko samochód będzie u nas, niezwłocznie o tym powiadomię. Odwdzięczamy się Wam naszą codzienną modlitwą, gdy modlimy się za Tych, którzy nam dobrze czynią.
Po zakończonym kursie języka francuskiego (4 miesiące w Brukseli w Belgii, a potem rok w Bandundu w DRK) zaangażowałyśmy się w konkretną działalność apostolską zgodnie z naszym przygotowaniem i aktualnymi wyzwaniami środowiska, w którym żyjemy.

Trochę przybliżę Wam naszą posługę misyjną. Siostra Neeth Jacob SSpS z Indii pracuje w szkole jako ekonomka. W Kongo edukacja jest płatna na każdym poziomie. Jeśli rodzina jest wielodzietna, a tutaj większość jest właśnie takich rodzin, to rodziców nie stać na opłacenie szkoły wszystkim dzieciom. Często to dziewczynki są ofiarami analfabetyzmu i pozostają w domu, aby pomagać rodzicom, podczas gdy ich bracia uczęszczają do szkoły. Jest to smutne, ale niestety taka jest tutaj rzeczywistość.
Siostra Angelina Vachia SSpS z Angoli pracuje w państwowym szpitalu w laboratorium, gdzie wykonuje testy na malarię i jest zaangażowana w edukację innych pracowników medycznych w kilku prowincjach. Chociaż jest oficjalnie zatrudniona od roku, ze względu na trudną sytuację finansową w służbie zdrowia nie otrzymuje zapłaty, podobnie zresztą jak inni pracownicy. Z powodu fatalnego stanu dróg, pokonuje odległość 100 km w ciągu 6 godzin, gdy odwiedza inne placówki medyczne w prowincji.

Siostra Leema Rose Savarimuthu SSpS z Indii leczy metodami naturalnymi ludzi chorych, których jest tutaj bardzo dużo, bo za usługi lekarskie trzeba dużo płacić. Uczy ludzi, jak używać lokalnych roślin jako lekarstwo. Np. nigdy wcześniej nie wiedziałam, że można wykorzystać liście i kwiaty papai jako lekarstwo – wydawało mi się, że tylko owoce są jadalne.
Ja natomiast jestem zaangażowana w pracę pastoralną i katechetyczną w parafii św. Pawła. Pod moją opieką jest ponad 300 dzieci w wieku 3-9 lat, tzw. APA (Armia Małych Aniołów). Pomaga mi w tym 25 animatorów. Spotykamy się 4 razy w tygodniu na formacji i różnych aktywnościach, uczymy się, śpiewamy, bawimy się i tańczymy. Raz w tygodniu gramy w piłkę, a jako że jestem Polką od razu jestem kojarzona z Robertem Lewandowskim. Dużo jest tutaj fanów FC Barcelona i chociaż jest to dla mnie niemałe wyzwanie, daje mi też dużo radości, no i przy okazji korzyści zdrowotnych.

Dzieci są przyszłością i nadzieją każdego kraju, w tym także Konga, dlatego tak ważne jest aby skupiać się na nich. Ich imiona dla mnie są bardzo trudne do zapamiętania, bo są zupełnie odmienne od dotychczas mi znanych. Niektóre imiona mają głębokie znaczenie i wtedy łatwiej mi jest je skojarzyć i zapamiętać, na przykład Dieudonne (tzn. Pan Bóg da) lub Dieumerci (Bogu dzięki)
Po wydaniu adhortacji Ojca Świętego Leona XIV „Dilexi te” jeszcze bardziej czujemy się zaproszone do tego aby „struktury niesprawiedliwości były rozpoznane i zniszczone siłą dobra” (n. 97) Spotykamy się na co dzień z ogromnym cierpieniem, ubóstwem duchowym i materialnym ludzi, a także z naszą bezsilnością. Nasza obecność i pomoc jest kroplą w morzu ale bez tej kropli nie byłoby morza, prawda? Toteż nie poddajemy się i uczymy się akceptować to, co jest i z nadzieją spoglądać w przyszłość.

Solidaryzujemy się z naszymi ludźmi, którzy w Bandundu już od trzech tygodni są pozbawieni wody pitnej i elektryczności. Podobno do końca października nie dadzą rady tego naprawić. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi pozbawionych jest dostępu do wody. Po prostu ktoś ukradł część przewodów linii wysokiego napięcia i z powodu braku finansów opóźnia się naprawa tej awarii. To powoduje z kolei klęskę, bo szybko wzrasta liczba zachorowań i zgonów na takie choroby jak cholera, ebola, tyfus, malaria i inne, które się rozpowszechniają ze względu na wysokie temperatury, brak higieny itd.
Staramy się być wdzięczne za to, co mamy i cieszyć się prostymi rzeczami, takimi jak wiadro wody na dzień, uśmiech dziecka. Staramy się nie narzekać i znosić te niewygody.

Afryka uczy mnie wdzięczności i cieszenia się każdą chwilą, otwartością na to, co nowe i dotychczas nieznane. My tutaj mamy czas. W Europie, jak sobie przypominam, jest pośpiech, są zegary, a tutaj jest odwrotnie – czas wyznacza słońce w dzień i księżyc oraz gwiazdy w nocy. Jakże piękne są w Kongo wschody i zachody słońca. Gwiazdy świecą jakby jaśniej, gdy wokół jest totalna ciemność. Nie mogę przestać się tym zachwycać.
I tym akcentem kończę. Gorąco Was wszystkich pozdrawiam i zapewniam o łączności modlitewnej. Niech Pan Bóg Wam błogosławi!
Szczęść Wam Boże! Nadal się polecamy Waszej pamięci.
s. Faustyna Teresa Radzik SSpS
Bandundu, Demokratyczna Republika Konga
